Głóg. Głogiem się strułam dziecięciem będąc. Najadłam się pysznych czerwonych kulek i dostałam strasznej gorączki. Dobrze, że to był głóg a nie jakieś trujące kuleczki, bo dziś już bym zasilała zastępy niebieskie.
Dziś kilkadziesiąt lat później znalazłam inne zastosowanie głogu. Z gałązek i listków można przygotować piękny barwnik. Niczym nie zaprawiany, ale trwały. Mam jeszcze gałązek to popróbuję z ałunem zobaczymy co wyjdzie. Na razie wyszło tak:
tu wyschnięta wełna i kokony
a tu jeszcze w garnku.
Zapach obłędny :(
Dziś kilkadziesiąt lat później znalazłam inne zastosowanie głogu. Z gałązek i listków można przygotować piękny barwnik. Niczym nie zaprawiany, ale trwały. Mam jeszcze gałązek to popróbuję z ałunem zobaczymy co wyjdzie. Na razie wyszło tak:
a tu jeszcze w garnku.
Zapach obłędny :(
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz